Gliniane monety pojawiły się w Królestwie przez przypadek. Kiedyś zrobiłem dwie kulki z gliny, zgniotłem je pieczątkami i przez głowę przeszła mi myśl, że mogłyby być monetami. Wypaliłem je i niedługo później stworzyłem pierwszą serię ceramicznych rycarów. Przez pół roku produkcja odbywała się w taki sam sposób, metodą "na oko". Robiłem kulkę i zgniatałem ją pieczątką. A w zasadzie dwoma pieczątkami. Wszystko odbywało się stosunkowo szybko, ale był jeden mankament...

Widać go dobrze na powyższym zdjęciu. Rozmiar I i II oraz III i V były podobne, co sprawiało, że łatwo było je pomylić. Często I wyglądała jak II a V jak III. Pojawił się nawet pomył, by różne nominały malować inną farbą, ale kłócił się on z moją koncepcją, by każdego roku (na rocznicę otwarcia wrót) zmieniać kolor i dzięki temu móc określać roczniki. W każdym razie problem został zakomunikowany i od tamtego czasu myślałem o wprowadzeniu do produkcji standaryzacji. Zresztą ta zawsze jest w cenie, bo metoda "na oko" może jeszcze gorzej działać w przypadku delegacji produkcji.

Ostatnio trochę o tym myślałem i udało mi się wprowadzić standard produkcyjny. Otóż wałkowanie gliny odbywa się przy pomocy drewnianych podstawek. W przypadku robienia monet jednorycarowych kładziemy glinę między dwie pojedyncze podstawki. I analogicznie: podwójne dla II, potrójne dla III, pięć podstawek (z jednej strony) dla V. Następnie z płata wycinamy krążek za pomocą tentegesa, który zostaje po rolkach z terminala. Reszta procesu bez zmian, czyli idą w ruch pieczątki.

W efekcie otrzymujemy monety, które różnią się rozmiarem i powinny być o wiele łatwiejsze do identyfikacji.
Nową metodę można z powodzeniem stosować do produkcji również innych rzeczy. Przede wszystkim kafelków do kabekowej gry pod roboczą nazwą Neogomoku.
KBK można wspierać: