Tak wiem, obiecałam, że będę regularniejsza i znowu mi nie wyszło. Głupia cipa...
Tak się czuję, dosłownie...Gdy ostatnio piszę o samobójstwie z pewną osobą, ta nie potrafi mi podać argumentów, dlaczego miałabym tego nie robić, ani dlaczego w taki sposób się zachowuje wobec mnie (bycie introwertykiem to nie jest argument na cośtam). Nie macie pojęcia, ile ludzi mi pisało czy mówiło, że nie odzywa się czy coś, bo jest introwertykiem. Też mogę się tłumaczyć czymś na jakiś powód, np. moją chorobę, brak hajsu. Nie rozumiem po prostu braku zaufania, może nie tyle zaufania, co świadomości, że np. spoko ziomek, mogę mu ufać. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Może wiecie o co mi chodzi.
Ludzie pytają mnie czy to co pisze, to prawda? Owszem.
Pytają czy jest coś radosnego w moim życiu lub w ostatnich paru dniach. Nie. Już jedzenie czy zakupy nie dają mi nawet chwilowej radości.
Wiecie, to jest już taki stan, gdzie płaczesz zbyt dużo, a jedzenie cię obrzydza tak mocno. Gdzie robiąc śniadanie, masz ochotę sobie żyłki podciąć na maksa i usiąść, bo wiesz, że osoba, którą chciałabyś teraz mieć przy sobie, już nigdy nie spotkasz, i możesz tylko płakać...
Byłam na usg piersi, przy okazji poprosiłam o przejechanie tarczycy. Z piersiami okej, na tarczycy zapalenie i niegroźny guzek... Po 4h od badania odzyskałam świadomość, że już jest po. Jak doszło do mnie o tym guzku i braku endokrynologa w mieście na nfz... Do dzisiaj pamiętam te uczucia, gdy nieświadome dziecko dowiadujesz się, że przyczyną twojego trądziku, niskiego wzrostu i grubości to chora, potem kolejna choroba, a po 6 latach masz małego guzka. Tak, tak bez paniki, może zniknąć lub przerodzić się w inne gówno. Miałam ogromne przeczucie, że coś jest nie tak, jednak nie była to pierś.
Po pierwszym gównie myślałam, że w drugie nie wpadne, a tu SURPRISE MOTHERFUCKER!!!! Potem znowu myślałam i bęc. Jeśli ktoś nie wierzy w mojego życiowego pecha, to może choć trochę udowodniłam, że to prawda.
Czuję, że już niedługo nastąpi wielkopomna chwila od paru lat myślenia, gdy w końcu odważe się targnąć na swoje życie ze skutkiem RIP.
Od lat prosiłam "bliskich" mi ludzi o pomoc, ale nic. Apelowałam też o tym pod jednym poście tu na steemit. Niestety nie trafiło to tak jakbym chciała, choć nawet tę osobę o to prosiłam, ale jak kamieniem o ściane. Nie jestem zła, nie wolno mi być złą o to, każdy ma swoje problemy na głowie ważniejsze niż jakaś głupia gówniara z internetu, która jest nikim i której nie można ufać.
Zaczęły mi się już stany, gdzie płacze bez powodu...
NIE, psycholog w wysłuchaniu mnie i naprowadzeniu na rozwiązania, nic mi nie da. Ja potrzebuję kogoś zaufanego, Ciebie.
Miłych wakacji dla tych, które je mają. Miłego urlopu. Have fun! ;')
Chcę Ci powiedzieć to, co myślę, ale boję się odrzucenia tak mocno...
Stronki/Media:
♥snapchat - @natissson
♥facebook - @Natisson
♥twitch - @Natisson
♥youtube - @Natison
♥instagram - @nati_natison