Europa w Jarmarkach Bożonarodzeniowych

By @cichoswiat12/11/2022christmas

Ten post miał być zupełnie inny. Miał być retrospekcją i opisem podróży z przeszłości.

Będzie jednak z teraz.
Pisząc to, siedzę w wygodnym fotelu w hostelu w Bratysławie, piję herbatkę i jem czeskie knedle z dżemem porzeczkowym.
Ale cofnijmy się parę dni wstecz.

W czwartek, 8 grudnia, wsiadłyśmy z kumpelą w pociąg i pojechałyśmy do Wiednia. Cel wyjazdu? Jarmarki Bożonarodzeniowe. W końcu do świąt już niedaleko, więc wiele europejskich miast w nich tonie. Mając doświadczenie Krakowa, chciałyśmy zasmakować innego miejsca.

O ile sam Wiedeń jako miasto nie budzi we mnie większych emocji (kiedyś może o tym napiszę), to Wiener Christkindlmarkt już tak.

20221209180657_IMG_1399.JPG

20221208_215727.jpg

Karuzela, stragany, zapach grzańca i jabłek w karmelu, piękne światełka (choć punkt 22 wszystko gaśnie - prawie jak w historii z Kopciuszka). Naprawdę czuć świąteczny klimat, a delikatny mróz jest swego rodzaju okrasą do trwającej chwili.
I to w wielu miejscach, bo Wiedeńczycy nie ograniczają się do jednego jarmarku, ale mają ich kilka porozrzucanych w całym mieście. I każdy tętni życiem!

Miłym bonusem w Wiedniu była dla mnie możliwość zagrania na fortepianie w Haus der Musik.

20221209112503_IMG_1166.JPG

Fantastycznie było usłyszeć kompozycję Mozarta w kraju, w którym się urodził i żył, i to jeszcze we własnym wykonaniu. Akustyka tam jest wspaniała, a samo doświadczenie wręcz nieziemskie.


Ale to nie tylko o Wiedniu, Drogi Czytelniku, tu przeczytasz. Jak wcześniej wspomniałam - jestem w Bratysławie. I jej chce też poświęcić parę słów.

20221210130752_IMG_1538.JPG

Całkowicie obiektywnie zauważyłyśmy dziś z Klaudią (moją kompaną), że Bratysława to taki zlepek różnych miast Polski. Autentycznie: znalazłyśmy analogię do Krakowa, Warszawy, Wrocławia, Tarnowa, Pilzna i jeszcze kilku innych miejsc. Jest też stosunkowo mała - praktycznie z jednego końca miasta na drugi można przejść w niecałe 30 min (pieszo!).

Ale pomimo tego (czy też dzięki temu) stolica Słowacji jakoś mnie urzekła. Jest tu coś takiego, co cieszy serducho i motywuje do przechodzenia kolejny raz tymi samymi uliczkami. I kolejny. I kolejny...

20221210161032_IMG_1636.JPG

20221210133516_IMG_1586.JPG

A jeśli chodzi o jarmark - Vianočné trhy - też był rozlokowany w kilku miejscach. I mimo że początkowo czułam się tu bardziej swojsko niż w Austrii, to tłum ludzi który się zebrał, szybko osłabił pierwsze dobre wrażenia.

20221210164031_IMG_1682.JPG

To co jednak mogę powiedzieć, to że spróbowałam tu pysznych lokalnych przysmaków - lokše w dwóch odmianach: czosnkową i z bryndzą. Oba dobre, choć gdybym miałam wybierać, to wybrałabym tę pierwszą.
Co też rzuca się w oczy, to różnica cenowa między tymi dwoma oddalonymi od siebie godzinę drogi stolicami. W Bratysławie jest ponad połowę taniej!

Jednak tym, co uczyniło pobyt tutaj jeszcze piękniejszym jest hostel (Safestay, polecam). Miła obsługa, czyste pokoje, a dodatkowo jeszcze świąteczny klimat (I słowackie kolędy! Ta nie może mi wyjść z głowy:
https://youtu.be/67_O2pbpFmc


Super towarzystwo, niesamowity klimat, piękne miejsca - ogółem: wspaniały czas ❤️ Jutro już wracamy, ale dziś jeszcze pogram na ukulele, a potem zasnę z nadzieją, że gdy rano się obudzę, to zobaczę za oknem warstwę śniegu. A wtedy moją radość będzie jeszcze wieksza niż na zdjęciu poniżej.
Tymczasem dobrú noc!

20221210124550_IMG_1491.JPG

comments