Ostatnio czytałem #191 - "Dziedzice ziemi" - Ildefonso Falcones

By @lesiopm1/11/2026hive-134382

192.png

Powieść "Dziedzice ziemi" Ildefonso Falconesa, będąca kontynuacją "Katedry w Barcelonie", nie czekała już tak długo na swoją kolej. Po zakończeniu poprzedniego tomu wiedziałem jedno: chcę zostać w Katalonii i wspaniale odmalowanym średniowiecznym świecie tego autora.

Falcones ma specyficzny, "mięsisty" styl. Nie boi się brutalności, brudu i rażącej niesprawiedliwości społecznej. Jego bohaterowie to klasyczni self-made men – jednostki, które dzięki tytanicznej pracy i sprytowi wydostają się z nizin, mimo kłód rzucanych im pod nogi przez arystokrację i Kościół. W "Dziedzicach ziemi" autor wraca do sprawdzonego schematu, ale zmienia dekoracje. Znów mistrzowsko odtwarza Barcelonę: od gwarnej stoczni (Drassanes), przez winnice na przedmieściach, aż po duszne zaułki getta.


Zarys Fabuły: Od szkutnika do mistrza winorośli

Wracamy do Barcelony w roku 1387. Miasto jest niespokojne – umiera stary król, a dzwony Santa Maria del Mar biją na trwogę. To czasy schizmy w Kościele, walk o sukcesję tronu Aragonii oraz narastającego antysemityzmu, który wkrótce doprowadzi do krwawych pogromów w dzielnicy żydowskiej (Call).

Bohaterem jest Hugo Llor, którego poznajemy jako 12-letniego półsierotę. Syn zmarłego marynarza pracuje w stoczni i marzy o budowie statków. Jego protektorem jest sędziwy już Arnau Estanyol – bohater "Katedry w Barcelonie", cieszący się powszechnym szacunkiem.

Sielanka kończy się gwałtownie. Do łask nowego monarchy wraca wygnana niegdyś rodzina Puigów, żądna zemsty na Estanyolu. Doprowadzają oni do upadku i śmierci starego Arnaua, a Hugo, jako jego podopieczny, również staje się celem ich nienawiści. Puigowie poprzysięgają zniszczyć chłopaka, zmuszając go do ucieczki ze stoczni. Pomocną dłoń wyciąga do niego żydowska rodzina. Hugo trafia pod skrzydła Mahira, który uczy go wszystkiego o ziemi i winiarstwie.

W tym momencie Falcones zmienia wektor opowieści: zamiast konstrukcji statków mamy fascynujący opis powstawania wina – od sadzenia winorośli, przez walkę ze szkodnikami, aż po destylację aqua vitae. Hugo odkrywa w sobie wielki talent, ale jego życie komplikuje zakazana miłość do żydowskiej dziewczyny, Dolçy. Wątek ten znajduje swój tragiczny finał podczas historycznych pogromów w 1391 roku.

Przez kolejne lata śledzimy wzloty i upadki dorosłego Hugo. Falcones postawił na jeszcze bardziej melodramatyczną historię, w której miłosne układanki mieszają się z ogromem cierpienia. Momentami autor wręcz przesadza z ilością nieszczęść – Hugo ma w życiu tak bardzo "pod górkę", że czytelnik zaczyna się zastanawiać, ile jedna osoba jest w stanie wytrzymać.


Podsumowanie

"Dziedzice ziemi" to solidna powieść historyczna. Mimo powielania pewnych schematów fabularnych z "Katedry...", czyta się ją znakomicie. Ildefonso Falcones, w przeciwieństwie do Kena Folletta (którego kolejne tomy sagi o Kingsbridge dzielą stulecia), osadził akcję zaledwie kilka lat po zakończeniu pierwszej części. Choć postać Bernata Estanyola (syna Arnaua) odgrywa tu znaczącą rolę, uwaga autora skupia się na Hugo Llorze.

Niesamowity jest klimat średniowiecznej Barcelony i katalońskich winnic. Na dużą pochwałę zasługuje wątek żydowski – poruszający obraz życia w getcie i tragedii pogromów, które działy się na długo przed pojawieniem się "gościa z wąsikiem". Podobnie jak poprzednia część, książka doczekała się ekranizacji na Netflixie. Obejrzałem serial, ale w mojej ocenie książka zdecydowanie wygrywa w tym pojedynku. Jest głębsza, bardziej wielowymiarowa i znacznie lepiej oddaje trud rzemiosła, którym zajmuje się główny bohater.

191.png


W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.