Meksykańska pustynia Sonora. Sucho piaszczyście... Słonce nie tyle grzeje co pluje żarem. W takiej scenerii kręcono film o tajemnicach tego wydawałoby się bezludnego skrawka ziemi. O tym jak życie radzi sobie na, z pozoru jałowym, pustkowiu.
Jedną z mocniej zapadających w pamięć postaci - bohaterek pustynnej opowieści była niezwykle brzydka ropucha. Cała pokryta zrogowaciałą skórą - nawet oko chroniła "opancerzona" powieką. W jej przypadku przydatna to osłona - ewolucja uczyniła z niej zjadacza mrówek.
Kamera uchwyciła ją w chwili gdy siedziała sobie na skraju mrowiska i ucztowała w najlepsze nie przejmując się próbami obrony ze strony insektów. Mogły sobie próbować i kąsać do woli - na próbach się kończylo.
Żaba sprawiała wrażenie niezwyciężonej
Choć po chwili każdy obserwujący rozwój akcji pomyślał ze smutkiem: "no i przyszła kryska na żabę!" Do ropuchy podkradł się bowiem drapieżnik. Większy, silniejszy... powoli acz zdecydowanie zaganiał żabola "do kąta". Już się wydawało, że za chwilę pogromca mrowiska skończy marnie w pysku "kociaka".
Wtedy nieoczekiwanie ropuch się nadął, spuchł i strzelił w kierunku agresora jakąś cieczą;. prawdopodobnie własna krwią zaprawioną czymś jadowitym. Jego dręczyciel zaczął prychać, spluwać, wycierać łapa pysk... Zupełnie stracił apetyt i zainteresowanie tak niewdzięcznym kąskiem.
Szukałam potem żaby po guglach i jakoś nie potrafię.Colorado River toad znana jako Sonoran Desert toad nie pasuje mi " z urody". Tym mniej bohaterkę z filmu przypomina Sonoran green toad. I nie mam pomysłu, która to z żab wystąpiła w tak dramatycznym epizodzie.
Ktoś wie?
źródło:Pixabay
P.S.
*Opisana wyżej scena jest częścią filmu dokumentalnego: "Mexico Unatammed", którego fragment udało mi sie kiedyś obejrzeć na National Geographic. Film pożniej mi gdzieś zginął, znikł, zdjęli z anteny... i już do niego nie wróciłam. A szkoda.*